Czego potrzebujesz, zanim zaczniesz dostrajać głośność?
Zanim ruszysz z regulacją głośników, przygotuj kilka rzeczy. Bez nich będziesz strzelać na oślep, a to najgorsza strategia w akustyce lokalu.
- Miernik poziomu dźwięku (wystarczy aplikacja na telefon typu Decibel X albo Sound Meter, profesjonalny miernik to wydatek rzędu kilkuset złotych, ale na start telefon spokojnie wystarczy)
- Plan lokalu z zaznaczonymi strefami: bar, sala główna, ogródek, toaleta, zaplecze
- Harmonogram dnia lokalu (śniadania, lunch, happy hour, kolacja, wieczór z alkoholem)
- Źródło muzyki z możliwością płynnej regulacji głośności per strefa (system multiroom albo prosty streaming z kilkoma głośnikami niezależnymi)
- 15 minut w ciszy, żeby zmierzyć hałas tła bez muzyki
- Notatnik albo arkusz do zapisywania wyników pomiarów i reakcji gości
Mając to wszystko, możesz zabrać się do konkretnej pracy. I serio, nie trzeba do tego inżyniera akustyka. Wystarczy metoda i trochę cierpliwości.
Krok 1: Zrozum, dlaczego głośność w ogóle ma znaczenie
Zanim zaczniesz kręcić gałką, warto wiedzieć, z czym walczysz. Typowe wnętrze głośnej restauracji generuje poziom hałasu na poziomie około 70 decybeli, czyli tyle, co wnętrze samochodu jadącego w ruchu miejskim (dane: rms.pl). W niektórych lokalach pomiary pokazały jeszcze więcej, bo zakres 70-84 dB(C) porównywalny do ruchliwej ulicy nie jest wcale rzadkością (dane: avintegracje.pl).
To ważne, bo hałas w restauracji to nie tylko muzyka. To suma wszystkiego: rozmów gości, brzęku naczyń, kroków kelnerów, wentylacji. Muzyka dokłada się do tej sumy, a jeśli przesadzisz, goście zaczynają krzyczeć, żeby się usłyszeć. Amerykański krytyk kulinarny Tom Sietsema opracował nawet skalę: przy 60 dB można rozmawiać cicho, 60-70 dB to naturalna rozmowa, 71-80 dB wymaga już podniesionego głosu, a powyżej 80 dB trzeba krzyczeć (źródło: infoarchitekta.pl). Brzmi znajomo? Pewnie każdy z nas siedział kiedyś w restauracji, gdzie trzeba było się pochylić nad stołem, żeby usłyszeć rozmówcę.
Warto też zapamiętać jedną rzecz z psychoakustyki: każdy wzrost o 10 decybeli jest odbierany przez ucho jako podwojenie głośności (źródło: infoarchitekta.pl). Czyli różnica między 60 a 70 dB to w odczuciu gościa nie "trochę głośniej", tylko dwa razy głośniej. To dlatego drobna korekta na regulatorze potrafi całkowicie zmienić klimat sali.
I tu ciekawostka, która często umyka właścicielom lokali: badania Crossmodal Research Laboratory z Uniwersytetu Oksfordzkiego pokazały, że głośna muzyka w szybkim tempie sprawia, że goście jedzą szybciej, ale odczuwają mniejszą przyjemność i satysfakcję z posiłku (źródło: szef-kuchni.com.pl). Więc jeśli zależy ci na rotacji stolików, głośniejsza muzyka może pomóc. Ale jeśli chcesz, żeby ludzie zostali dłużej i zamówili deser plus kawę, lepiej odpuścić decybele.
Krok 2: Zmierz aktualny poziom hałasu w lokalu
Najpierw zmierz ciszę. Włącz aplikację do pomiaru dźwięku w godzinach, gdy lokal jest pusty albo prawie pusty, i zapisz wynik. To będzie twój punkt odniesienia.
Potem powtórz pomiar w różnych momentach dnia: przy pełnej sali w porze lunchu, podczas happy hour i w szczycie kolacji. Zapisuj wyniki w kilku punktach sali, bo głośność przy barze i przy oknie w rogu potrafi się różnić nawet o kilkanaście decybeli. To normalne, akustyka pomieszczenia nie jest jednorodna.
Jeśli wyniki bez muzyki już oscylują wokół 65-70 dB (rozmowy gości, kuchnia, wentylacja), to znaczy, że muzyka powinna być cichsza niż ten poziom tła, a nie głośniejsza. Muzyka ma tworzyć klimat, nie konkurować z rozmowami przy stoliku obok.
Co ciekawe, badania pokazują, że gościom wcale nie podoba się najciszej jak to możliwe. W jednej z ankiet respondenci czuli się najlepiej w restauracjach, gdzie czas pogłosu wynosił 0,5-0,7 sekundy, a nie tam, gdzie panowała kompletna cisza (źródło: avintegracje.pl). Czyli chodzi o balans, nie o eliminację dźwięku. Zbyt cicho też potrafi być niekomfortowe, bo każda rozmowa przy sąsiednim stoliku staje się słyszalna jak na tacy.
Krok 3: Podziel lokal na strefy akustyczne
Jeden regulator głośności na cały lokal to błąd, który widziałem w wielu miejscach. Bar wymaga innej głośności niż sala restauracyjna, a ogródek letni jeszcze innej.
Podziel przestrzeń na minimum trzy strefy: bar/wejście (tu muzyka może być odrobinę głośniejsza, bo ludzie stoją, rozmawiają krótko, czekają), salę główną (tu priorytet to komfort rozmowy przy stole) i strefy ciche typu kącik dla par czy stoliki przy oknie (tu głośność powinna być najniższa).
Jeśli masz taras albo ogródek, to zupełnie inna bajka akustyczna, bo dźwięk rozprasza się w otwartej przestrzeni i trzeba go inaczej kalibrować niż wewnątrz. Więcej o tym, jak sezonowo dostosować muzykę na zewnętrznej części lokalu, znajdziesz w sezonowym poradniku o muzyce na taras.
Systemy multiroom pozwalają ustawić różne poziomy głośności per strefa z jednego panelu, bez konieczności biegania między głośnikami. To spora oszczędność czasu dla managera, który i tak ma pełne ręce roboty podczas serwisu.
Krok 4: Dopasuj głośność do pory dnia i charakteru gości
Głośność muzyki nie powinna być stała przez cały dzień. To jeden z najczęstszych błędów, jakie widuje się w lokalach: rano gra to samo co wieczorem.
W godzinach happy hour, czyli zwykle między 16:00 a 18:00, zaleca się szybszą i nieco głośniejszą muzykę, bo to buduje energię i sprzyja rotacji przy barze (źródło: szef-kuchni.com.pl). Natomiast w godzinach szczytu kolacji, czyli 18:00-20:00, wskazane jest zwolnienie tempa i obniżenie głośności, żeby goście mogli spokojnie rozmawiać przy jedzeniu (to samo źródło).
Co ciekawe, głośniejsza muzyka w okresie happy hour może realnie przełożyć się na wyższą sprzedaż napojów w tym czasie (źródło: gopos.pl). Więc jeśli twój lokal stawia na bar i drinki wieczorem, warto rozważyć delikatne podkręcenie głośności właśnie w tym oknie czasowym, a potem wyciszenie na kolację.
Znaczenie ma też gatunek muzyki, nie tylko decybele. Muzyka klasyczna sprawia, że goście postrzegają restaurację jako bardziej ekskluzywną i droższą, podczas gdy muzyka popularna wywołuje najbardziej pozytywne emocje (źródło: brief.pl). Jeśli twój lokal celuje w segment premium, kombinacja niższej głośności i bardziej wyrafinowanego repertuaru może działać lepiej niż głośny pop.
O tym, jak dopasować cały klimat muzyczny do charakteru marki lokalu, pisaliśmy szerzej w artykule o budowaniu klimatu muzycznego pasującego do marki lokalu.
Krok 5: Przeprowadź test A/B na żywych gościach
Teoria to jedno, ale najlepszym testerem jest realny gość przy stoliku. Wybierz dwa tygodnie o podobnym natężeniu ruchu i w pierwszym ustaw głośność o kilka decybeli niżej niż zwykle, a w drugim zostaw standardowy poziom.
Obserwuj konkretne rzeczy: czas, jaki goście spędzają przy stole, liczbę zamówionych deserów i kaw po głównym daniu, ewentualne skargi na hałas zgłaszane obsłudze, poziom głosu kelnerów (jeśli muszą krzyczeć przy stoliku, to zły znak). Zapisuj też subiektywne wrażenia personelu, bo to oni spędzają w tym dźwięku całe zmiany.
Po dwóch tygodniach porównaj wyniki. Nie musisz robić z tego naukowej rozprawy, wystarczy prosta tabelka w arkuszu. Wielu właścicieli lokali odkrywa w ten sposób, że lekkie wyciszenie wcale nie szkodzi sprzedaży, a wręcz przeciwnie, wydłuża czas wizyty i zwiększa wartość rachunku. Zresztą wpływ muzyki tła na zachowania gości i wysokość rachunku to temat, który szerzej opisaliśmy w case study o tym, jak muzyka wpływa na sprzedaż w restauracji.
Krok 6: Monitoruj na bieżąco i reaguj natychmiast
Głośność to nie ustawienie "raz na zawsze". Pogoda, liczba gości, dzień tygodnia, wszystko to wpływa na to, jak muzyka jest odbierana.
Wyznacz jedną osobę na zmianie (managera albo doświadczonego kelnera), która ma prawo i obowiązek skorygować głośność, jeśli widzi, że goście podnoszą głos albo odwrotnie, panuje niezręczna cisza. Dobrym nawykiem jest krótka kontrola co godzinę: przejść się po sali, posłuchać, czy da się swobodnie rozmawiać przy stoliku bez podnoszenia głosu.
Warto pamiętać, że poziom hałasu powyżej 80 dB uznawany jest za potencjalnie niebezpieczny, zwłaszcza dla personelu, który spędza w tym dźwięku całą zmianę, a nie tylko godzinę przy kolacji (źródło: infoarchitekta.pl). W niektórych lokalach hałas potrafi przekraczać nawet 85 decybeli (źródło: eco-noise.pl), co jest już poziomem, przy którym trzeba się realnie zastanowić nad akustyką pomieszczenia, nie tylko nad głośnością muzyki.
Jeśli korzystasz z platformy streamingowej z algorytmem dopasowującym atmosferę do pory dnia i pogody, część tej pracy robi się sama. Muzikeo oferuje właśnie takie rozwiązanie: gotowe playlisty pod typ lokalu i automatyczne dostosowanie klimatu bez konieczności ręcznego przełączania utworów przez cały dzień, co sprawdza się szczególnie w godzinach dużego ruchu, gdy nikt z obsługi nie ma czasu myśleć o playliście.
Krok 7: Nie zapomnij o legalnej stronie odtwarzania muzyki
Dobór głośności to jedno, ale warto pamiętać, że publiczne odtwarzanie muzyki w lokalu gastronomicznym wiąże się też z obowiązkami wobec organizacji zbiorowego zarządzania. Kary za nielegalne odtwarzanie muzyki bez licencji mogą sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, a organizacja może zażądać opłat wstecz nawet za pięć lat działalności (źródło: onbitmusic.com). To temat, którego nie warto bagatelizować przy okazji optymalizacji klimatu muzycznego lokalu.
Jeśli szukasz sposobu na uporządkowanie tej kwestii bez zbędnego zachodu, sprawdź nasz przewodnik o tym, jak wygląda legalne odtwarzanie muzyki w kawiarni bez ZAiKS. Platformy takie jak Muzikeo mają już rozliczone kwestie licencyjne w cenie abonamentu, więc właściciel lokalu nie musi osobno pilnować formalności, tylko skupia się na tym, co opisaliśmy powyżej, czyli na samej głośności i doborze repertuaru.
Najczęściej zadawane pytania
Jaka głośność muzyki jest odpowiednia w restauracji?
Nie ma jednej uniwersalnej liczby, bo zależy to od pory dnia, liczby gości i charakteru lokalu. Punktem odniesienia powinien być poziom hałasu tła, muzyka powinna go delikatnie uzupełniać, a nie zagłuszać rozmowy przy stolikach.
Czy głośniejsza muzyka zwiększa sprzedaż w restauracji?
W niektórych porach dnia, na przykład podczas happy hour, głośniejsza i szybsza muzyka może zwiększyć sprzedaż napojów, ale podczas kolacji lepiej sprawdza się spokojniejszy, cichszy klimat sprzyjający dłuższym wizytom i wyższym rachunkom za jedzenie.
Jak sprawdzić, czy muzyka w moim lokalu jest za głośna?
Najprościej użyć aplikacji do pomiaru dźwięku na telefonie i porównać wynik z poziomem hałasu bez muzyki. Jeśli goście muszą podnosić głos, żeby się usłyszeć przy stoliku, to znak, że trzeba obniżyć głośność.
Czy muzyka w każdej strefie lokalu powinna grać tak samo głośno?
Nie, bar, sala główna i ogródek mają zupełnie inną akustykę i inne zachowania gości, więc warto ustawić osobne poziomy głośności dla każdej strefy, jeśli tylko system nagłośnienia na to pozwala.
Czy trzeba mieć licencję, żeby puszczać muzykę w restauracji?
Tak, publiczne odtwarzanie muzyki w lokalu gastronomicznym co do zasady wiąże się z obowiązkiem uiszczania opłat na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania, a brak licencji może skutkować wysokimi karami finansowymi.